Nie ważne jak i gdzie, na rower wsiądź i jedź.
piątek, 18 maja 2012

Testy dziennikarzy Echa polegały również na sprawdzeniu czasu przejazdu samochodem. Wykorzystując nieco kiepską pogodę w ostatnią środę, kiedy to padało, postanowiłem przemierzyć tą samą trasę swoim samochodem.

Trasa taka sama, jedynie nieco bardziej mokro się zrobiło. Przejazd potwierdził moje przekonania, że jazda samochodem po wybranych ulicach jest dość płynna i szybka. Praktycznie wszystkie ulice są dwujezdniowe, gdzie i prędkości przejazdu są szybsze. Może jadąc z górki na ul. Solidarności było tak samo, no ale już na Świętokrzyskiej już znacznie szybciej. Rowerem jadąc spokojnie kręciłem ok. 24 km/h, a samochodem jadąc również spokojnie - ok. 60 km/h. Na tych ulicach nawet specjalnie długie korki się nie tworzą.

Rower nad samochodem zyskuje tyle, co konieczność stania w korkach, czy choćby na światłach. Owszem rowerem również stoję na światłach, ale zawsze ruszam jako pierwszy. Na pewno na pierwszej zmianie świateł ruszę i przejadę skrzyżowanie. A tak już niestety nie jest często w przypadku samochodu, kiedy to przykładowo musiałem czekać dwie zmiany świateł na lewoskręcie w Warszawską, gdzie sporo czasu jednak się traci.

Czas przejazdu wyniósł - prawie 12 min. W tym przypadku muszę jednak odjąć z pół minuty na krótki postój na nowych światłach przy nowej galerii, których poprzednio nie było przy przejeździe rowerem. Tak więc przyjmijmy, że czas przejazdu samochodem, to niewiele więcej jak 11 min.

Chciałbym jednak dodać, że ten czas, to wyłącznie czas przejazdu samochodem, a więc nie jest uwzględniony czas na dojście do samochodu, czy choćby jego zaparkowanie i dojście pod drzwi budynku. Przy założeniu, że parkujemy na parkingu przed UW, to i tak wszystkie te czynności z dojściem dodatkowo zajmą nam ok. 2 min.

Jak widać, samochód wcale nie jest szybszy od roweru, jak to pokazali w swoim teście dziennikarze. Rowerem jest najszybciej, jednak przy posiadaniu bezpiecznych i przejezdnych dróg dla rowerów, odseparowanych od chodników, przystanków i ulic.

W jednym z komentarzy zaproponowano również wariant przejazdu autobusem komunikacji miejskiej. Jednak z powodu trudności logistycznych, nie jestem w stanie wykonać tego testu. Nie sądzę jednak, że ten sposób przejazdu byłby szybszy. Szczególnie na tej trasie, pomimo występowania buspasów, jednak z dużą ilością przystanków. Jednak, jeśli ktoś ma możliwość i ochotę, to proszę bardzo. Chętnie opiszę całą przeprawę przez miasto.

Wiadomo, że takie testy i tak niczemu nie służą. Zawsze można bowiem się przyczepić do wielu kwestii, bowiem poruszanie się po mieście uzależnione jest od bardzo licznych czynników, jak: pogoda, kondycja rowerzysty, warunki pogodowe, "szczęście na zielonym", brak pieszych, itp.  Ale czy chodzi nam wyłącznie o szybkość i jak najkrótszy czas przejazdu? Sądzę, że dla wielu rowerzystów nie ma to znaczenia. Czas mija, to pewne, w każdym przypadku. Bardziej chodzi o przyjemność z jazdy, o swobodę poruszania się, o kontakt z naturą, o zdrowie. Zupełnie inaczej jest jak siedzi się nawet w klimatyzowanym pojeździe, słuchając w kółko tych samych reklam i ciągłego nawoływania do wysłania sms'a. A zupełnie inaczej jest, jak jedzie się na rowerku w porannym słonku, gdy jest rześko, gdy słyszy się ćwierkające ptaki, kiedy swobodniej człowiek może się porozglądać.

Czas i tak mija.

czwartek, 17 maja 2012

W najbliższą sobotę, już po raz ósmy odbędzie się Rodzinna Majówka Rowerowa z Kielc do Kaczyna. Jak zwykle na czele peletonu ma pojawić się ksiądz biskup Marian Florczyk.

Zbiórka zaplanowana jest na godz. 9.00 na placu przed katedrą. Wyjazd do Kaczyna zaplanowany jest na godz. 10.00, po wcześniejszej wspólnej modlitwie i poświęceniu rowerów. Majówka zawsze odbywa się w trzecią sobotę maja, która blisko jest dnia 18 maja, w którym to dniu urodził się Papież Jan Paweł II.

Organizatorami tej imprezy są Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji oraz Kuria Diecezjalna w Kielcach. W zeszłym roku peleton rowerzystów liczył ok. 850 osób. Impreza odbędzie się bez względu na pogodę, choć ta akurat ma dopisać.

Na miejscu zaplanowany jest festyn rodzinny z licznymi konkursami, zabawami i występami. Co ważne, uczestnictwo jest darmowe.

Zgłoszenia, podpisywanie oświadczeń, zapoznanie się z regulaminem można dokonać osobiście jeszcze w dniu dzisiejszym do godz. 20.00 w Dziale Marketingu, Sportu, Rekreacji i Turystyki, w hali sportowej przy ul. Boczna 15. Przy składaniu dokumentów będą wydawane kamizelki dla uczestników Majówki Rowerowej. Myślę, że zapisać się będzie jeszcze można w samym dniu wyjazdu.

Więcej informacji, wraz z mapą trasy przejazdu, która liczy ok. 20 km, dostępne są na oficjalnej stronie Majówki.

fot.: echodnia.eu

środa, 16 maja 2012

Tym razem wybieram jazdę ścieżkami rowerowymi, bez względu, po której stronie jezdni one przebiegają. Nie ukrywam, że przed startem dość mocno zastanawiałem się, jak pokonać fragment Al. Solidarności do Świętokrzyskiej. Czy jechać jak w wariancie 1, czyli ulicą? Czy może jednak przejechać mostem na drugą stronę, bowiem tam jest przecież ciąg pieszo-rowerowy (od strony Exbudu). Miałem jednak jechać ścieżkami, wybieram więc tą drugą opcję.

Start jak zwykle z tego samego miejsca. Przejazd ścieżkami jest nieco wolniejszy, bowiem ścieżka przebiega wzdłuż chodnika i muszę jednocześnie uważać na pieszych, szczególnie w okolicach przystanku autobusowego, gdzie niestety oczekujący na autobusy pasażerowie stoją na środku ścieżki. Na tym fragmencie ul. Nowaka-Jeziorańsiego średnia prędkość nie przekracza kilkunastu km/h, a dla przypomnienia jadąc ulicą miałem na liczniku ok. 35 km/h.

Najgorsze są te nieszczęsne zakończenia ścieżki na byle przejeździe. Nie ważne, czy to ulica, czy to wjazd na parking, ale ścieżka kończy się, więc stajemy i przeprowadzamy rower na drugą stronę, zgodnie z przepisami. I tak 10 razy. Już na tym małym fragmencie trasy tracimy ok. 2 minut.

Ostatni koniec ścieżki i dalej przez rondo, most do chodnika przed Radomską. Tu bowiem zaczyna się ciąg pieszo-rowerowy, a ponieważ piesi mają pierwszeństwo, jadę więc ostrożnie. Na szczęście o poranku nie ma tu ich zbyt wielu, więc jedzie się sprawnie, chociaż i tak różnica prędkości jest znaczna. Przede mną kolejny przystanek i sporo pieszych, jednak na przystanku nie ma nikogo i można przejechać drugą stroną. Za chwilę muszę hamować, bo ... znów koniec ścieżki. Jestem teraz pieszym, więc przepuszczam skręcające samochody. Przeprowadzam rower i jadę dalej do przejazdu rowerowego na Świętokrzyskiej.

Tu niestety wykonawcy tej arterii zapomnieli o rowerzystach i wzdłuż Bocianka nie ma ścieżki rowerowej, więc zmuszony jestem pokonać dalej tą samą trasę, co w wariancie 1, aż do IX Wieków, gdzie można wykorzystać ścieżkę rowerową, do której dostęp jest jednak utrudniony, bowiem zaczyna się "w polu". Tak dojeżdżam ścieżką do skrzyżowania z Nowym Światem, gdzie odnoszę wrażenie, że chyba nieco dłużej jak samochody czekam na zielone światło. Jest i ruszamy, dojeżdżając pod drzwi UW.

Stopery stop: czas przejazdu to - prawie 18 min.

Mój prywatny test wskazuje, że przejazd rowerem z wykorzystaniem obecnej infrastruktury rowerowej nie jest najlepszy i może wręcz zniechęcać do jazdy rowerem. Ścieżki rowerowe nie są spójne, co wymusza korzystanie z jezdni. Poza tym, ich przebieg jest, występujące "niespodzianki" są głównymi przyczynami opóźnienia w przejeździe.

Jazda rowerem po ulicach jest najszybsza, jednak o wiele bardziej niebezpieczna ze względu na szybkość poruszających się samochodów, co mieliśmy przykład na Świętokrzyskiej czy Warszawskiej. Gdyby każda taka główna ulica posiadała obok siebie drogę dla rowerów, to czas przejazdu mniej więcej został by zachowany jak przy przejazdem ulicami, ale za to o ile bardziej bezpieczniej.

A wierzcie mi - i tak wybrałbym przejazd rowerem (nawet ścieżkami), bo jest po prostu przyjemniej i taniej. Jak podaje Google Maps, to szacowany koszt paliwa pokonania tej trasy wynosi 3,11 zł. A szacowany koszt paliwa rowerzysty - 0 zł.

 

piątek, 11 maja 2012

Dziennikarze Echa natchnęli mnie do przeprowadzenia własnego testu na czas przejazdu rowerem wg ustalonej trasy. Niestety nie mam okazji sprawdzić, jaki czas zajmie przejazd ze Ślichowic i Barwinka pod Urząd Wojewódzki, dlatego chciałem skupić się na tej ostatniej trasie z minidworca autobusowego na Świętokrzyskim.

 

Wyświetl większą mapę

W celu lepszego rozeznania z czasu przejazdu, przyjąłem jego dwa warianty:
1 wariant: jadę rowerem wyłącznie ulicami, tak jak jechałbym samochodem,
2 wariant: tam gdzie są ścieżki rowerowe (wszystko jedno, z której strony jezdni), to jadę ścieżkami.

Dzięki temu będziemy mieli możliwość oceny przejazdu rowerem po ulicach, a jednocześnie jaki jest żywot rowerzysty, który wybiera bezpieczniejszą jazdę po ścieżkach rowerowych.

Wariant 1.

Startuję spod dworca na końcowym przystanku linii 35 na Os. Świętokrzyskim. Jadę ulicą Nowaka-Jeziorańskiego. Jest lekko z góry więc i jedzie się szybciej, ok. 31-35 km/h. Do ronda przejazd zajmuje mi niecałe 2 minuty.

Na szczęście na rondzie przy Jaworskiego dobrze się układa i nie muszę nikogo przepuszczać. Jedziemy dalej w dół już alejami. Tu prędkość wzrasta nawet do 50 km/h, bo jest dość mocno z górki. Musiałem nawet lekko przyhamować przed ... fotoradarem ;-) Moja prędkość w tym miejscu jest podobna do prędkości samochodowej. Nawet muszę lekko hamować, ponieważ natrafiam na naukę jazdy, która nieco wolniej jedzie.

Obrana trasa prowadzi dalej w Świętokrzyską, więc i samochody zbytnio czasu nie tracą, bo nie ma korków do skrętu w prawo. Ale stoimy, bo czerwone. Po skręcie w Świętokrzyską uwidacznia się zdecydowana różnica w prędkości przejazdu na korzyść samochodów, gdzie na nowo wykonanej jezdni niektórzy pewnie pokonują ten fragment trasy znacznie szybciej, niż dozwolone 50 km/h. Moja prędkość, to ok. 23 km/h. Dojeżdżam do skrzyżowania z Warszawską, gdzie robię sobie własną śluzę rowerową, mijając stojące samochody i ustawiam się przed wszystkimi z przodu.

Czekamy na "zielone". W końcu ruszam pierwszy, wiadomo - każdy mnie widzi. Skręcamy w Warszawską. Tu aż korci jechać buspasem, no ale mamy jechać zgodnie z przepisami, więc jedziemy ... środkiem ruchliwej jezdni, narażając swoje życie i zdrowie. Tu również nie ma korków, więc i samochody jadą szybciej, pewnie ok. 60-70 km/h. Ja jadę mniej więcej 25 km/h. Mamy szczęście i przejeżdżamy kolejne światła bez zatrzymywania.

Dojeżdżając do IX Wieków też mam szczęście, bo skręcam razem z samochodami. Tutaj również "mądrzy" wymyślili buspas, więc ponownie jedziemy środkiem. Jadę dalej do skrętu w prawo na Nowy Świat, gdzie na zielonym skręcam bez zatrzymywania. Dojazd pod drzwi jest nieco utrudniony ze względu na szlaban, ale po chwili zatrzymuję się przez schodami do wejścia głównego do Urzędu Wojewódzkiego.

Stopery stop: czas przejazdu to - 9:40.

A jak to będzie w przypadku jazdy ścieżkami rowerowymi? O tym w następnym odcinku.

 Ten filmik może na Oscara się nie nadaje, ale wybaczcie, to mój debiut reżyserski i aktorski.

środa, 09 maja 2012

Ostatni weekend maja przyniósł mam piękną pogodę. Na istniejące ścieżki wyjechało sporo rowerzystów. Można było spotkać ścigaczy, i eleganckie panie, i panów też, jak i całe rodziny. Miejmy nadzieję, że z upływem czasu będzie nas coraz więcej.

A te zdjęcia zrobiłem o poranku, jeszcze w końcówce mgły.

 

wtorek, 08 maja 2012

Z lekkim opóźnieniem, kiedy to jeździłem rowerem w innej części Polski, postanowiłem ustosunkować się do przeprowadzonej akcji Echa Dnia: "Czas na ścieżki rowerowe dla Kielc".

Kiedy tylko usłyszałem o akcji medialnej, dotyczącej ścieżek rowerowych w naszym mieście, to bardzo się ucieszyłem. Obecnie każda okazja do przedstawienia sytuacji rowerzystów miejskich jest cenna. Można by nawet żałować, że to tylko okazjonalna akcja, przy okazji czegoś. Tak właśnie i ja sobie pomyślałem, czym zresztą podzieliłem się z dziennikarzem prowadzącym tą akcję.

Miałem wątpliwości, czy akcja coś zmieni, czy dzięki tej akcji uda się "wskórać" pozytywne zmiany w infrastrukturze rowerowej, czy wpłynie pozytywnie na działania władz miejskich. Liczne komentarze do każdego artykułu dowodzą, że jest zainteresowanie tematyką. Na forum podawane były liczne przykłady złych rozwiązań komunikacyjnych, licznych absurdów rowerowych.

W swoim piśmie do Echa wyraziłem również swoje obawy z przeprowadzonej akcji. Będąc osobą nie zdecydowaną i zastanawiającą się nad przesiadką z samochodu na rower, to po przeczytaniu publikowanych artykułów, nie wiem, czy nie zacząłbym się obawiać jazdy rowerem po mieście. Bo skoro nie ma odpowiednich ścieżek dla rowerów, a co ważniejsze nie ma ich spójnego systemu, skoro na każdym kroku są absurdy i buble architektoniczne, jak krzywa kostka, jak ciągłe kończenie przejazdów, jak wysokie krawężniki, jak zakazy przejazdu, jak w końcu krótsze czasy przejazdu, to jaka tu mowa o przyjemności jazdy rowerem. Artykuły wcale nie zachęcają do codziennego korzystania z rowerów. Mam jednak nadzieję, że tak się nie stanie.

Mam również nadzieję, że władze miasta i osoby odpowiedzialne za decyzje inwestycyjne również zapoznały się z tematyką. Warto byłoby również i te osoby zapytać, co one myślą o przeprowadzonej akcji. Jak mogą skomentować te podawane absurdy rowerowe, jak mogą skomentować zarzuty, padające w licznych komentarzach. Jeśli bowiem informacje te nie trafią do władz miasta, to akcja była tylko wyżaleniem się sympatyków i zwolenników poruszania się rowerem. Cóż z tego, jak przytoczone zostały absurdy, jak i tak nikt tego nie zauważy, a co ważniejsze nie spowoduje to zmiany myślenia u władz miasta. 

Akcja na pewno przydatna, jednak brak jakiś lepszych perspektyw, jakiś plusów. Mimo podawanych problemów, brak zachęt do korzystania z roweru. Wiemy już, że w tym roku ze strony Urzędu Miasta i Miejskiego Zarządu Dróg nie możemy się niczego spodziewać pozytywnego. Już wcześniej bowiem padło stwierdzenie, że na ten rok nie ma pieniędzy na inwestycje rowerowe. U nas słyszymy tylko, że się "nie da", że nie ma funduszy, że "jedyne pewne ścieżki to te powstające przy okazji drogowych inwestycji", co również nie jest prawdą, choćby przykład ul. Świętokrzyskiej, Krakowskiej, Armii Krajowej, Grunwaldzkiej.

Od dłuższego już czasu nie ma żadnej pozytywnej informacji o infrastrukturze rowerowej. Większość ostatnio wykonanych inwestycji jest chybiona, źle zaprojektowana. W akcji Echa brakuje mi pozytywnych informacji (oprócz oczywiście planów postawienia stojaków rowerowych). Liczyłbym na przedstawienie w pozytywnym świetle komunikacji rowerowej, mimo opisanych przeszkód, że jednak warto, że to ma sens, że jest zdrowe i przynosi korzyści.

Jedynym chyba pozytywem akcji są słowa Pana Wiceprezydenta Gruszewskiego, który to stwierdził, że "etap największej rozbudowy ścieżek rowerowych jest dopiero przed nami". Jednak dlaczego przy okazji rozbudowy infrastruktury drogowej nie zadbać o prawidłowy rozwój infrastruktury rowerowej. Wiadomo, że samochodów jest więcej. Ale budowa kolejnych autostrad, czy kolejnych parkingów nie wpłynie na zmniejszenie liczby pojazdów w mieście. Mogą to uczynić jedynie alternatywne środki komunikacji.

W podsumowującym artykule, możemy przeczytać wypowiedzi rzecznika prasowego MZD. Padają pewne zapowiedzi i plany, które możemy i będziemy rozliczać. Choć już teraz można wdać się w polemikę odnośnie kontrpasów na Nowym Świecie, czy planowanej ścieżki na Żytniej. Liczę, że to jednak pierwsze światełko w tunelu i faktycznie akcja będzie miała pozytywny oddźwięk w rzeczywistości. Na pewno rozliczenia czas nastąpi.


A miałem okazję jeździć mniej więcej w takich okolicach, jak na poniższych zdjęciu.

środa, 25 kwietnia 2012

W ubiegłym tygodniu zainteresował mnie temat modernizacji ulicy Krakowskiej. Zastanawiałem się wówczas, co miejskie służby szykują dla pieszych i rowerzystów na tej ulicy.

Dzięki komentarzowi Grzegorza sytuacja została wyjaśniona, za co serdecznie dziękuję.

Źródło: www.echodnia.eu

Jak widać z przedstawionej mapki, to ścieżka dla rowerów planowana jest ... tylko po jednej stronie jezdni. Tak więc, jeśli ktoś wybiera się rowerem w te strony, to wracając musi sobie zorganizować transport zastępczy, bowiem rowerem nie wróci (przynajmniej nie po ścieżce rowerowej). Dlaczego tak jest, ano właśnie - to kolejny absurd z rowerowego podwórka w naszym mieście.

Wczoraj nawet specjalnie podjechałem w te rejony, aby naocznie przekonać się, co do planowanych inwestycji.

Jak widać jakieś zalążki nowej ścieżki już są widoczne. Ale znów paranoja wykonania i ponownie ścieżka zamiast być przy jezdni, to jest oddzielona chodnikiem. I znów będzie pojawiał się konflikt rowerzysta - pieszy.

A dalej, czemu nie wykonano ścieżki? Czemu projekt zakłada inne rozwiązanie? Nikt pewnie nie raczy wiedzieć. Przecież miejsca jest wystarczająca ilość. A raczej nie sądzę, że wchodziłyby tu kwestie własności gruntu.

Ale już całkiem paranoją jest to, dlaczego ścieżki rowerowej nie ma po drugiej stronie ulicy? Tu już całkiem nie mam pojęcia. Jedynie mogę domyślić się, że ... koszty. A może później przeczytamy w prasie, że "pod naciskiem środowiska rowerowego, zdecydowaliśmy, że wprowadzimy ruch rowerowy na ciągu pieszym". I nie jest sukces? Wyborczy? Może dlatego chodniki te wykonane zostały jak ścieżki dla rowerów z gładkiej kostki w kolorze czerwonym.

Słowa wypowiedzi z MZD Kielce, że "jedyne pewne ścieżki to te powstające przy okazji drogowych inwestycji (...)", według mnie mijają się z prawdą.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Jeśli ktoś lubi turystykę, również rowerową, to polecam uczestnictwo w rozpoczynającym się w dniu jutrzejszym Festiwalu Podróżniczego "Na rozdrożach".

Jako, że tematyka rowerowa jest mi szczególnie bliska oraz ze względu na moje zainteresowania turystyką rowerową, szczególnie polecam:

25.04: środa - 17.50 - Maciej Wadowski, Michał Filarski - Bornholm, rowerowa Perła Bałtyku. (miejsce: Restauracja Plejada, Rynek 16);

26.04: czwartek - 16.40 - Henryk Stawicki - Podróż rowerowa po Azji. Chiny, Tybet, Laos. (miejsce: Pałacyk Zielińskiego, Zamkowa 5);

27.04: piątek - 15.00 - Karol Kleszyk, Paweł Król, Szymon Świrta - Przekraczamy bariery. Trzech Kozaków, dwa rowery. Andy 2011. (miejsce: Pałacyk Zielińskiego)

27.04: piątek - 17.00 - Piotr Olszewski - Za niewielkie pieniądze z plecakiem i sakwą rowerową przez ponad 80 krajów.

28.04: sobota - 17.20 - Eliza Czyżewska - Afryka Nowaka, wyprawa śladami Kazimierza Nowaka.

Oczywiście poza wyżej wymienionymi wystąpieniami w planach znajduje się o wiele więcej atrakcji, włącznie z After Party, konkursy, degustacje, itp. Dodam, że na wszystko wstęp DARMOWY. A szczegóły i dokładny program znajdziecie na stronie festiwalu.

piątek, 20 kwietnia 2012

Ostatnio miałem okazję przejechać się fragmentem remontowanej ul. Krakowskiej. Modernizacja tej ulicy jeszcze nie jest zakończona, jednak moją uwagę przykuły nowe ... chodniki. No właśnie, tak nie do końca teraz wiem, czy to mają być chodniki, czy może droga dla rowerów.

Projekty modernizacji tej ulicy zakładały budowę ścieżek dla rowerów na całej długości. Po mojej wizycie na takim bardziej miejskim fragmencie Krakowskiej (okolice skrzyżowania z Jagiellońską), zacząłem się zastanawiać, co tam definitywnie być. Jak wspomniałem trwają tam jeszcze prace, więc trudno się zorientować. Bowiem kolorystyka kładzionej kostki (to mnie jakoś nie dziwi) jest taka, jak to wykorzystuje się dla ścieżek rowerowych. Poza tym kostka ta jest równa, a więc bez tych frezowań. To kolejny dowód na to, że tam może (?) być ścieżka dla rowerów. Idąc dalej, trzymam się wypowiedzi z MZD, że:

Jedyne pewne ścieżki to te powstające przy okazji drogowych inwestycji (...).

No ale wobec tego, gdzie będzie chodnik dla pieszych. Ciąg ten (bo sam nie wiem, jak go nazwać) jest już prawie gotowy. Czyżby więc piesi muszą nauczyć się latać?

Oczywiście jak remonty się zakończą, to wszystko będzie jasne. I pewnie projektanci znów szykują nam wspólny ciąg pieszo - rowerowy. A poniżej zdjęcia. A swoją drogą zobaczcie jaki piękny ... korek stoi. A ja pojechałem dalej.

środa, 18 kwietnia 2012

Niewiele czasu minęło od artykułu Echa, że w tym roku nie mamy na co liczyć z nowych ścieżek rowerowych, to właśnie dziś Echo zaczyna swoją nową akcję. Ale czy ona nowa? Czy coś da, wszak problemy, o których wspomina gazeta są znane od dłuższego czasu. A poniżej treść maila, jaki to napisałem do Echa w odpowiedzi na ich akcję.

Witam serdecznie,

Z niemałym zaciekawieniem oraz zainteresowaniem przeczytałem o Waszej akcji o ścieżkach rowerowych dla Kielc.

Sama tematyka jest już doskonale znana. Jest w naszym mieście sporo stowarzyszeń, które co krok wytykają błędy i absurdy infrastruktury rowerowej w naszym mieście. I co z tego? Nikt na to nie reaguje. Jak napisaliście nie ma w Urzędzie Miasta osoby, która byłaby odpowiedzialna na ten temat. Cóż z tego, że znów podamy kolejne buble architektoniczne, jak i tak dalej będzie to samo, co było. Cóż z tego, że padną kolejne propozycje, jak i tak nie ma na co liczyć, bo zgodnie z Waszym ostatnim artykułem, to w kieleccy rowerzyści i tak nie mają z tym roku na co liczyć, ponieważ nie ma pieniędzy. Ciekawe jest, że jakoś inne miasta mają na to budżet i to całkiem nie mały, choćby Łódź, gdzie na ten rok zaplanowane jest wydanie 12 mln zł, z czego aż 8 mln zł na nowe drogi dla rowerów. Czy choćby Bydgoszcz, która planuje wydać na ten sam cel ok. 13 mln. zł w tym roku.

A w Kielcach buduje się bezsensowne buspasy, które i tak nic nie wnoszą, nic nie poprawiają w komunikacji publicznej. Przykład Warszawskiej, na której autobusy i bez buspasów jeździły by tak samo, bo przejazd jest płynny i nie ma żadnych korków, nawet w godzinach szczytu. A co w tym miejscu robią rowerzyści? Są zepchnięci prawie na środek bardzo ruchliwej i niebezpiecznej jezdni.

Cóż z tego, że znów napiszemy, że w Kielcach nie da się jeździć na rowerze, ponieważ co "skrzyżowanie, to z rowerów zsiadanie". Mam tu na myśli wprowadzenie i usilnie kontynuowanie przez MZD polityki kończenia przy każdej okazji przebiegu ścieżek rowerowych. Nawet w miejscach bezsensownych, jak wyjazdy z posesji prywatnych czy parkingów, na których ruch jest znikomy. A wszystko to niby dla bezpieczeństwa rowerzystów. To czym że jest niby dbanie o rowerzystów, skoro wpycha się ich na środek ruchliwych jezdni. Czy to dbanie o bezpieczeństwo, jeśli na głównych ulicach nie ma żadnej porządnej drogi dla rowerów.

Cóż z tego, że znów opiszemy wszystko, jak i tak nie ma jak jeździć, choćby po centrum, bo albo nie wolno, bo zakaz, albo nie można, bo na wszystkich ulicach jednokierunkowych nie można legalnie rowerem przejechać "pod prąd". Więc jaki sens jest wprowadzanie miejskich wypożyczalni rowerów.

 Takich przykładów mógłbym tu jeszcze opisywać sporo. I tak to nic nie zmieni. Nie ma we władzach miasta, w Urzędzie Miasta, w Miejskich Zarządzie Dróg osób, którym na sercu leżały by problemy rowerzystów. Niestety jeszcze nikt nie zauważa powolnej zmiany podejścia do użytkowania rowerów. To już nie tylko sprzęt sportowy. To już nie tylko zabawka dla dzieci. W końcu to już nie tylko fanaberia osób, które chciałyby poruszać się nieco w słoneczne weekendy. Rower powoli staje się środkiem transportu, coraz więcej osób dojeżdża do pracy, czy szkoły. Sam codziennie widuję przynajmniej kilka osób, które na pewno nie jeżdżą sobie dla przyjemności. Szczególnie w zeszłym roku spodobał mi się jeden widok pewnej pani, która w foteliku do później jesieni dowoziła swojego dziecko do przedszkola.

Więc Wasza akcja na pewno jest przydatna, ale nie sądzę, że przyniesie jakiś skutek. Nie chciałbym się za jakiś czas przekonać, że to tylko Wasza akcja promocyjna, bo właśnie jest okazja, aby nieco wzbudzić zainteresowanie, bo to wiosna, bo to komunie się zbliżają. Ale, ważne na pewno jest to, aby pokazać, że temat jest aktualny.

Pozwoliłem sobie na nieco większą wypowiedź, ponieważ leży mi na sercu poprawa infrastruktury rowerowej. Efektem tego jest prowadzenie bloga Rowerowe Kielce, na którym właśnie piszę o tematyce rowerowej w naszym mieście. Zatem sporo informacji jest na moim blogu. Jeśli więc jesteście zainteresowani, to polecam jego lekturę.
Oczywiście pilnie będę śledził Wasze poczynania na tym polu i jednocześnie życzę sukcesów. Może Wam, mediom, uda się więcej wymóc na władzach miasta, niż zwykłym mieszkańcom.

Pozdrawiam,

Robert - Rowerowe Kielce

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
Witam, jestem Robert

Kontakt do mnie: bikogt@gazeta.pl


Rowerowa mapa Kielc


Mapa pochodzi z portalu: Kielce na rowery



Na rower jest zawsze dobra pogoda.



POLECAM

Polska na rowery
Kielce na rowery
MTB CROSS - Kielce
MTB KIELCE
Inwestycje Kielce
Rowerowa codzienność
Motyla noga


Witam wszystkich free counters
Zapraszam ponownie.